wtorek, 25 lutego 2014

WIELKI GATSBY






     Zbliża się ceremonia rozdania Oskarów, a ja zastanawiam się jaki film w 2013 roku zrobił na mnie największe wrażenie. Z pewnością najbardziej oczekiwanym był 'Wielki Gatsby'. Informacja o tym, że książka F. Scotta Fitzgeralda po raz kolejny zostanie zekranizowana krążyła już od jakiegoś czasu. Pojawiła się jeszcze długo przed rozpoczętymi, w 2011 roku, pracami na planie filmowym, więc na kinową premierę, przyszło mi czekać dobre dwa lata. Największą ciekawość budziły efekty pracy scenografów i kostiumografów, na które zawsze zwracam baczną uwagę, zwłaszcza gdy akcja filmu przenosi nas w poprzednie dekady. Historie, które rozgrywają się na początku ubiegłego stulecia to prawdziwy rarytas, nie często spotykamy je we współczesnym kinie, a są kopalnią inspiracji dla wielbicieli wnętrz i mody w stylu retro.


     Jednak 'Wielki Gatsby' to przede wszystkim interesująca historia, którą przed obejrzeniem kolejnej ekranizacji warto sobie przypomnieć. Najlepiej wybierając książkę.


     Na początku maja, tuż przed filmową premierą do sklepów trafił nowy przekład powieści Fitzgeralda przygotowany przez Wydawnictwo Znak. Jest to bardzo dokładne i starannie przygotowane tłumaczenie Jacka Dehnela. Bogate przypisy pozwalają przybliżyć nam realia Ameryki z lat dwudziestych, do których w książce jest sporo odniesień. Poprzedni przekład Adrianny Demkowskiej - Bohdziewicz powstał na początku lat 60 - tych, i choć spotkałam się z wieloma opiniami, że było to dość dobre opracowanie, po ponad 50 latach warto je odświeżyć. Tłumaczenie starzeje się czasem szybciej niż oryginał.


    Sama powieść ma blisko 90 lat, ale czytając tę historię odnosi się wrażenie, że mogłaby rozegrać się nawet dziś. Akcja toczy w Nowym Yorku, u progu lat dwudziestych poprzedniego stulecia, w okresie zdobywania wielkich fortun, rozwoju szybkich karier, kiedy świat wkracza w szaloną epokę jazzu. Na tym tle rozgrywa się opowieść o realizowaniu marzeń, przyjaźni, miłości, dużych nadziejach i wielkich rozczarowaniach. Przekonując się, o tym jak pozory potrafią nas mylić i jak wiele rzeczy jest tylko złudzeniem, odkrywamy prawdy aktualne również obecnie.


     Z pewnością fakt, że powieść jest tak bliska czytelnikowi, niezależnie od czasów w których po nią sięga, spowodował że została ona zekranizowana aż pięciokrotnie. Po raz pierwszy już w 1926, rok po premierze książki. Ten niemy, czarno - biały obraz nie przetrwał w całości, udało się odnaleźć i odrestaurować jedynie jego fragmenty. Po raz drugi film został wyreżyserowany przez Elliotta Nugenta i trafił na ekran w 1949 roku. Najbardziej znana wersja pochodzi z roku 1974. Powstał według scenariusza Francisa Forda Coppoli, a w role główne wcielili się: Robert Redford i Mia Farrow. Obraz był kilkakrotnie nagradzany, stał się też laureatem dwóch Oscarów (za najlepsze kostiumy oraz muzykę). Kolejny film nakręcono w 2000 roku i była to telewizyjna adaptacja książki Fitzgeralda. Najnowsza ekranizacja w reżyserii Baza Luhrmanna (twórcy m. in. 'Moulin Rogue' i 'Romeo i Julia') swoją premierę miała w maju 2013 roku. 






     Zanim kupiłam bilet na ten kinowy seans, postanowiłam zmierzyć się z poprzednimi adaptacjami i książkowym pierwowzorem. Sięgnęłam, po jeszcze 'gorące' wydanie (nie do końca świadoma, że jest to nowy przekład - skusiła mnie ciekawa okładka) i uważam, że wybór był bardzo dobry. Chociaż przez pierwsze strony powieści trochę ciężko mi było przebrnąć, to potem historia naprawdę wciąga i trzyma w napięciu. Rozbudowane opisy i poetycki język działają silnie na wyobraźnię, a dodane przypisy bardzo wzbogacają książkę.


   Następny krok - obejrzenie filmów - to nie było łatwe zadanie. Ze znalezieniem starszych wersji jest sporym problemem i czasem trzeba zaspokoić ciekawość jedynie krótkimi fragmentami. Obejrzałam tyle ile było możliwe (liczę na to że jeszcze gdzieś uda mi się znaleźć kompletną ekranizację z 1949, która zainteresowała mnie najbardziej, produkcje z tego okresu posiadają niezwykły klimat). Odkrywanie kolejnych odsłony ‘Gatsbiego’ to przede wszystkim dobry sposób, żeby przyjrzeć się historii kina. Przez prawie stulecie - między premierą pierwszej i ostatniej wersji - sporo się zmieniło w tej dziedzinie. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest obserwacja tej ewolucji na przykładzie jednej opowieści, interpretowanej co jakiś czas na nowo.



     A jak oceniam ostatnią ekranizację? Krąży na jej temat wiele opinie. Mi się podoba. Jest bardzo dopracowana, widowiskowa, stanowi ładny obrazek - w klimacie poprzednich produkcji reżysera. Dynamiczna akcja z pewnością dostosowana jest do współczesnego, młodego odbiorcy, co podkreśla jeszcze dobór muzyki. Jak przeczytałam w jednym z wywiadów miała ona wzbudzić 
w widzu takie emocje, jakie w ówczesnych czasach budził słyszany po raz pierwszy jazz.


     Film oceniam bardzo pozytywnie, ale po jego obejrzeniu czuję niedosyt. Wszystko się zgadzało, historia została wiernie opowiedziana, ale czegoś mi 
w nim brakowało. Czegoś co trudno określić, chyba tej nutki tajemniczości, odrobiny niedopowiedzenia, którą znalazłam czytając książkę. Obejrzenie tej 
i poprzednich wersji utwierdziło mnie w przekonaniu, że powieść Fitzgeralda jest tak dobra, że ciężko ją przełożyć na obraz i chyba żaden film sobie z tym do końca nie poradził. Rzadko zdarza się żeby kinowa adaptacja była lepsza od przeczytanej książki. Film posiada też coś, czego brakowało mi w powieści. Najnowsza ekranizacja jest świetną ilustracją książki. Czytając tę historię nie znalazłam wielu opisów dotyczących panującej wtedy mody, a film obfituje 
w ujęcia pokazujące eleganckie wnętrza i precyzyjne wykonane stroje z epoki. Scenografia i kostiumy mnie nie zawiodły, naprawdę robiły wrażenie. Zostały zaprojektowane przez Caherine Martin we współpracy z Miuccią Pradą, 
a szykowne klejnoty, to biżuterię od Tiffanigo.


     Ta ekranizacja była już wielokrotnie nagradzana, został też nominowany do dwóch Oskarów za najlepszą scenografię i najlepsze kostiumy. Mam nadzieje, że film zwycięży w tych kategoriach. W oczekiwaniu na werdykt Akademii, polecam obejrzenie tej oraz poprzednich wersji, ale najbardziej zachęcam do przeczytania książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz